Ciało: więzienie czy przyjaciel?

Kim jesteśmy? Czym jest nasze ciało? Wszyscy to wiemy: tułów, głowa, kończyny, narządy wewnętrzne, tkanki, komórki, etc. Ale nie tylko. Nasze ciało to zbiór pamięci. Najpierw  pamięci przodków – to kapitał genetyczny zapisany w naszym DNA. Decyduje o naszych cechach fizycznych: kolorze skóry, włosów, budowie kośćca, skłonnościach do tycia lub podatności na takie czy inne choroby. Ale w naszym DNA zapisane są również emocje naszych przodków, ich bagaż emocjonalnego doświadczenia, ich sposoby radzenia sobie bądź nie z życiowymi wyzwaniami. Przychodzimy więc już na świat z całą masą informacji. W oparciu o nią i w warunkach, w których przyjdzie nam żyć, będziemy komponować naszą strukturę psychiczną i fizyczną. W oparciu o nią będziemy wypracowywać nasze sposoby reagowania, nasze zachowania i postawy, tworząc nasz indywidualny bagaż doświadczeń. Zaś to, czego doświadczymy, w jaki sposób to będziemy odbierać i przeżywać, zostawi zawsze swój ślad w naszym ciele. Wszystkie te informacje, wrodzone i nabyte, zapisują się bowiem w naszej pamięci komórkowej, tworząc nieświadome programy, które kierują naszym życiem. Część tych programów jest konieczna do biologicznego przeżycia, głównie te składające się na tzw. instynkt samozachowawczy. Duża część natomiast wykształciła się w naszym bycie społecznym, pozwalając nam istnieć w relacjach, zachować równowagę.  Często, niestety, te „programy” zamiast nas chronić i życie ułatwiać, stają się dla nas prawdziwym przekleństwem, od którego nie umiemy się wyzwolić. Powielamy wciąż te same schematy reagowania, postępowania, mimo, że czynią nas nieszczęśliwymi. Kręcimy się w kółko niczym chomik w klatce. A ciało daje nam znać bólem i różnymi dolegliwościami, dla których współczesna medycyna nie ma wyjaśnienia ani lekarstwa. Jesteśmy wówczas jeszcze bardziej sfrustrowani, bo nie dość, że w życiu nam się nie układa, to jeszcze ciało szwankuje.

Pierwszą rzeczą ,którą możemy wówczas zrobić to oprzeć się o coś „konkretnego” i  dostępnego non-stop: nasze ciało właśnie. Nawiązać z nim kontakt, uświadomić sobie, co tak naprawdę w nim odczuwamy. Nie jest to proste, bowiem nikt nas specjalnie tego nie uczył. Ale poprzez pracę z ciałem, powolną i stopniową, poprzez obserwację i akceptację doznań z niego płynących, możemy uświadomić sobie blokady, napięcia, które niczym pancerz skuły nasze ciało. Metody takie jak joga, qi gong, metoda Feldenkreissa, okraszone pracą z oddechem mogą nam pozwolić uświadomić sobie nasze ciało, stworzyć w nim przestrzeń, rozpuścić powstałe blokady, zmodyfikować postury. Zmiana, która się dokonuje wówczas w strukturach naszego ciała, zmienia również struktury naszej psyche. W dodatku wszystko to odbywa się poza umysłem: jest tylko ciało, oddech, uważność  i akceptacja.  Wówczas mogą dokonać się cuda. Bo ciało, jak najlepszy przyjaciel, jest zawsze szczere i nigdy, przenigdy nie kłamie, podczas gdy umysł….. o ten potrafi tworzyć konstrukcje karkołomne ale jakże wiarygodne… zwłaszcza dla samego siebie.

Podaj dalej
Brak komentarzy

Dodaj Komentarz

0